WE RAFAEL - WSPÓLNOTA EWANGELIZACJI - Ruda Śląska

Świadectwa

Rok 2012

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Jestem mężem i ojcem dwojga dzieci. Około 2 lat temu cieszyłem się życiem i zdrowiem. Miałem pracę i wszystko co trzeba do prostego szczęśliwego życia tj. rodzinę i przyjaciół. Przyszedł czas na kolejne badania pracownicze związane z wykonywanym zawodem. Zawsze badania kończyły się powodzeniem i dalszą zdolnością do pracy. Tym razem było inaczej. Wykryto u mnie jakieś nieprawidłowości pomimo dobrego samopoczucia. Lekarz skierował mnie do szpitala, gdzie pod koniec czerwca 2010r. zdiagnozowano raka złośliwego lewego płuca. Byłem chwilowo zdołowany swoim stanem zdrowia. Przez moje oczy i myśli stanęło mi całe dotychczasowe życie. Więc moje obawy co do mojej przyszłości powierzyłem Najświętszej Maryi Pannie Częstochowskiej, podczas pielgrzymki autokarowej wraz z moją rodziną na Jasną Górę. Tam oddałem siebie i moją rodzinę pod opiekę Matki Bożej Królowej Polski. Od tego czasu stałem się spokojniejszy o swoją przyszłość. Wynikało to z mojego zawierzenia Stwórcy. Przez rodzinę i najbliższym przyjaciół zostałem objęty modlitwą o uzdrowienie z choroby nowotworowej. Wszystkie decyzje dotyczące mojego leczenia były podejmowane w święta ku czci Najświętszej Maryi Panny. Moje leczenia zostało również poprzedzone przyjęciem Sakramentu Chorych, Pokuty i Komunii Świętej. W naszej parafii powstała grupa „Rafael”, którą prowadzi ks. Łukasz. Zadaniem tej grupy jest Nowa Ewangelizacja. Jej spotkania odbywają się w każdy czwartek miesiąca. Moja rodzina stała się uczestnikami tych spotkań, do których raz po raz dołączyłem i ja w czasie przerw między hospitalizacją. Pod koniec listopada przyszedł czas na kolejną wizytę u onkologa, który wyznaczył termin na kolejny zabieg na 21 grudnia 2011 r. Podczas pierwszego czwartkowego spotkania na modlitwie prowadzący oznajmił, że jest wśród nas mężczyzna w średnim wieku, który choruje na nowotwór płuc i prosi o znak, którym miało być przeniknięcie uczuciem ciepła jego ciała. W tym momencie przepływ ten nastąpił i trwał, aż do mojego powrotu do domu, mimo zimna jaki panował na zewnątrz. Swoim odczuciem podzieliłem się ze swoją żoną. Co zadziałało jak balsam na kolejny oczekiwany zabieg. 21 grudnia zostałem przewieziony do Gliwic do kliniki onkologicznej. Gdzie zostałem przygotowany do zabiegu. Po przeprowadzeniu wstępnego badania nie doszło do zabiegu. Pan doktor oznajmił mi, że zabieg jest nie potrzebny, ponieważ choroba została zatrzymana. Była to najlepsza chwila w moim życiu i chcę się podzielić z nią również z Wami. Jestem pewny, że to Pan mnie uzdrowił i wysłuchał dzięki wstawiennictwu Najświętszej Maryi Panny, św. Józefa, św. Judy Tadeusza i wszystkich zanoszących modlitwy w mojej intencji.

Bóg zapłać. Z poważaniem. F.


Na modlitwy uzdrowienia duszy i ciała uczęszczam od października 2011r. w konkretnej intencji uzdrowienia/uwolnienia. Dziś wiem, że jest to proces. Wielkie kroki w uwolnieniu i uzdrowieniu zostały poczynione w innych wspólnotach charyzmatycznych. Podczas majowego nabożeństwa dręczyły mnie myśli, że może ze swoimi problemami mam zostać sam, że tylko egoistycznie zawracam innym głowę. W dotychczasowym życiu myślałem, że nie jestem egoistą, że jestem skromny i nieśmiały, lecz później okazało się, że jest to fałszywa skromność. Parę minut po tym przechodził obok ławki kapłan z Najświętszym Sakramentem, a z diakoni padły słowa, że jest tutaj osoba która myśli o sobie, że jest egoistą: "Takim Cię stworzyłem i wiem o tym". Słowa "...że ziarno padło na dobrą glebę i Pan Jezus pomoże temu ziarnu wydać plony". Z wcześniejszych modlitw myślałem, że tamte słowa proroctw to przypadki, teraz wiem, że to nie przypadki, nic nie jest przypadkiem. Cudowne uczucie poznać i rozeznać słowa skierowane do siebie. Chwała Panu.

Janusz


Wczoraj podczas modlitwy o uzdrowienie bardzo poruszyło mnie Słowo wypowiedziane przez osobę pełniąca posługę modlitwy prorockiej: „Moja córeczko. Tak się cieszę, że tu jesteś.” Poczułam wtedy mocną, bezwarunkową miłość Boga do mnie. Tak bezwarunkową i mocną, jak miłość matki i ojca. Poczułam wtedy w duszy radość zwycięstwa, radość odkrycia prawdy, ponieważ poprzedniego dnia ktoś powiedział mi ze złością, że nie będzie mnie kochał tylko za to, że jestem. W tym momencie zobaczyłam oczami duszy jaka jest Prawda: Bóg kocha mnie taką, jaka jestem, bezwarunkowo. Bóg wie, ile mnie to kosztuje wysiłku, cierpienia, samozaparcia, aby po prostu być, ponieważ ja słowo „być” staram się pojmować na sposób Boży, trwając w Jego Miłości. Jezus jest Zwycięzcą, a Jego Prawda jest Prawdą. Niech Jezus, mój Pan i mój Bóg, będzie błogosławiony. Dzięki Ci Panie!

Katarzyna


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Chciałam złożyć świadectwo o nieustannej obecności Jezusa w moim życiu. Podczas październikowej Mszy o uzdrowienie padły słowa "Córeczko moja ja Cię kocham, zawsze jestem przy Tobie" i w tym momencie z moich oczu polały się łzy - nie wiem co dokładnie oznaczały, ale czułam Bożą obecność. Także, gdy padały słowa, że jakieś osoby są uzdrawiane dalej płakałam i były to łzy szczęścia. Jezus działa w każdej sytuacji, po ludzku beznadziejnej i bez wyjścia. Mimo młodego wieku doświadczyłam różnych ciężkich przeżyć (depresji, lęku, braku miłości rodziców, odrzucenia), ale z Jezusem wyszłam z tego, czuję Jego miłość, zmieniają się moje relacje z rodzicami, z ludźmi. Moją dewizą życiową stało się wielbienie Jezusa, niezależnie od sytuacji w jakiej się znajduję - w radości, chorobie, prześladowaniu staram się chwalić Pana! Za wszystko Chwała Panu!

Kasia


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Chcę się podzielić tym jak Pan Bóg zadziałał w moim życiu. Wprawdzie nie otrzymałem konkretnego słowa, ale na jednej z tych modlitw modliłem się z intencją o zmianę pracy. Modliłem się też w kościele, w domu, w codziennej modlitwie. Dostałem się na rozmowę kwalifikacyjną, którą przeszedłem, a następnie testy sprawnościowe, psychologiczne. Mimo, że mam pewne kłopoty ze zdrowiem to bez problemów przeszedłem szczegółowe badania w MSWIA. Widziałem jak wiele osób odpadało u kolejnych lekarzy. Oddałem Woli Bożej cały proces postępowania i jeśli nawet nie otrzymam tej pracy to i tak uważam, że cudem jest to, że przeszedłem te wszystkie etapy. CHWAŁA PANU.

Grzegorz


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. 06 grudnia 2012 roku po raz pierwszy przyjechałam do kościoła p.w. św. Józefa na Mszę Świętą z modlitwami o uzdrowienie. Już wchodząc miło było, kiedy przy wejściu uśmiechnięta młodzież rozdawała biuletyn wspólnoty RAFAEL. Piękną atmosferę tworzyły lampiony oświetlające każdą ławkę, przypominające „a Światłość w ciemności świeci”. Słowa, które do mnie trafiły to „Wiara rodzi się ze słuchania”. Zrozumiałam wtedy, dlaczego w Roku Wiary ja tęsknię za ciszą i męczy mnie oglądanie programu telewizyjnego. Bóg mówi cichutko, więc muszę nauczyć się wsłuchiwać, w to, co chce mi powiedzieć. Świadectwo ks. Łukasza o Nowym Życiu z Chrystusem dodało mi odwagi, żeby całkowicie oddać się Jezusowi i zapisałam się na Kurs Nowe Życie. Dziękuję Wam, że jesteście i to dzięki Wam mogę wzrastać. Zostańcie z Bogiem.

Grażyna


Mam kolegę, który zachorował na raka, czerniaka. Miał przerzuty do węzłów chłonnych. Stan określono jako poważny. Zawierzyłam Krzysztofa Jezusowi na modlitwach o uzdrowienie duszy i ciała, a także modliłam się za niego w każdym kościele, w którym się znalazłam i w codziennej modlitwie. Prosiłam Jezusa żeby ocalił go dla jego dzieci i żony, którym był tak potrzebny, a gdyby wola Jezusa była inna, żeby wziął w opiekę rodzinę Krzysztofa, dał jej siłę i pomógł przetrwać trudny czas. W głębi serca ufałam, że Jezus uzdrowi Krzysztofa. Stało się tak przed rokiem. Do tej pory nie miałam odwagi dać świadectwa. Bałam się, że choroba wróci, że to co wydawało się być cudem pryśnie jak banka mydlana. Niedawno powiedziałam o mym trwaniu na modlitwie Krzysztofowi. Powiedział, że czuł to duchowe wsparcie. Dziś daje świadectwo, gdyż dziś uświadomiłam sobie, że każdy dzień, który daje nam Jezus to cud, za który powinniśmy chwalić Pana, a nie martwić się ile nam ich zostało. Chwała Panu.

Teresa


Na jednej z modlitw w pewnym momencie pomyślałam o tym jak bardzo moje życie ponownie nabrało sensu, jak bardzo ja się zmieniłam od czasu jak zaczęłam przychodzić na modlitwy. Wtedy usłyszałam słowa: "przy mnie jesteś jak piękny kwiat". To było podsumowanie moich myśli. Uwielbiam kwiaty i pracę przy nich w ogrodzie i tak się wtedy poczułam, jak piękny kwiat przy Jezusie, dzięki Niemu. Za to chwała Panu.

Teresa