Świadectwa

Rok 2013

Witam serdecznie! Przeglądając stronę o naszej Parafii św. Józefa znalazłam informację o Wspólnocie RAFAEL. Do Archaniołów Rafaela i Gabriela modlę się i proszę o zdrowie dla siebie, swoich bliskich i wszystkich cierpiących. Rozmawiam z Bogiem o swoim życiu, o problemach w rodzinie i wiem, że Bóg czuwa nade mną, czuję Jego Boską opiekę na co dzień i wiem, że nigdy mnie nie opuścił. Dzięki Niemu przezwyciężyłam swoje lęki, jestem silna duchem, jestem lepsza. Moje intencje są czyste! Jezu ufam Tobie!

Pozdrawiam, Krystyna


W lutym podczas Mszy z modlitwą o uzdrowienie Jezus mnie uleczył. Od dawna miałam problemy z migdałami - sączyła się z nich ropna wydzielina. Leczenie farmakologiczne poprawiało sytuację chwilowo, po czym problem wracał. Podczas Eucharystii poczułam wyjątkową obecność Boga i przeświadczenie, że Bóg mnie uzdrawia. Trochę trudno było mi w to uwierzyć, bo modliłam się za wiele osób, a mój problem był na końcu. Dziś mam już pewność, że łaska Boża mnie dotknęła, ponieważ problem nie wrócił. Chwała Panu! Bogu niech będą dzięki, bo Jezus żyje i działa wielkie rzeczy pośród nas!

Ola


Jestem 28 letnim mężczyzną, który prowadził swoje życie drogą rozumu. Mimo bardzo religijnej rodziny popełniałem grzechy od lat młodzieńczych, które potęgowały do takiego stopnia, by odsunąć się znacząco od Boga. Podczas gdy dosięgły mnie problemy rodzinne całkowicie przypadkowo trafiłem jak i do Rudy Śl. jak i do sanktuarium na nabożeństwo z adoracją. Mimo, że posiadam twardy charakter zdarzyło się coś takiego, że przepłakałem całe nabożeństwo. Wiele słów, które usłyszałem sprawiło, że wszystko co dotychczas rozumiałem stało się sprawami niepojętymi. Wtedy nie pojmowałem co się stało. Od czasu nabożeństwa zacząłem widzieć znaki, których w żaden sposób nie umiałem zrozumieć. Czułem jakbym nie kierował swoim życiem, tylko coś prowadziło mnie za ręce. Po 5 dniach od nabożeństwa dosięgła mnie potrzeba rachunku sumienia, której nigdy nie odczuwałem. W ten sposób przystąpiłem do sakramentu pokuty po ponad 10 latach. Czułem jakby to była pierwsza moja spowiedź. Zrozumiałem wtedy, że obecność Boga sprawiła te wszystkie zdarzenia. Mimo, że problemy życiowe istnieją to Duch Święty dodał mi nieogarniętej radości na duszy. Przyszły nowe siły na zmaganie się z przeszłością i kolejnym dniem. Przyjąłem Jezusa i odczuwam jakbym narodził się na nowo.

Krzysztof


Zacznę od tego, że od dwóch lat wydawało mi się, że jestem wierząca i że wystarczy uczestniczyć w czwartkowych adoracjach i modlić się. Myliłam się. Dopiero niedawno zrozumiałam, że to nie tak. Wiem, że to moja pycha i egoizm (jeszcze tylko aureola i do nieba). Nie chodziłam na msze, no bo po co skoro na adoracjach jestem co tydzień, to wystarczy. Pogubiłam się, byłam zbyt pewna mojej wiary, myślałam, że jestem nie do ruszenia przez zło. Przestałam się modlić i chodzić na adoracje, po 13 latach abstynencji zapiłam, skrzywdziłam wiele osób, zawiodłam rodzinę i bliskie mi osoby. Piłam 4 miesiące, żyłam w kłamstwie. BÓG mnie nie opuszczał, był cały czas przy mnie i czekał na mnie, to ja Go nie widziałam. Tłumaczyłam to sobie, że nie potrzebuje mszy w niedzielę, bo nie mogę przyjmować sakramentów, to po co tam chodzić, czułam się niegodna i gorsza od innych. Na mszy o uzdrowienie Jezus "trzepnął mnie w łeb" dotarło do mnie, że On tam jest żywy i otwarty na mnie mimo moich grzechów. Od tamtej pory spowiadam się przed Bogiem codziennie i proszę o przebaczenie i wiem, że jest przy mnie każdego dnia w czwartki, niedziele, w domu i wszędzie, nawet kiedy błądzę w ciemności. Otrzymałam wiele łask, po raz kolejny Duch Święty wyciągnął moją duszę z ciemności i samowolki życia bez Boga modlitwy i eucharystii. Dalej żyłabym w ciemności, bez radości z dnia codziennego. Teraz uczę się chodzić do kościoła na msze i odnajduje w Nim Żywego Boga, który codziennie mnie prowadzi mimo grzechów i zwątpienia, nigdy mnie nie opuści i zawsze na mnie czeka. Jedyna droga życia to ON.

Aneta


Obraz gniazda, z którego wypadło pisklę i słowa: „synu Ja ciebie biorę teraz w swoje ręce, żebyś mógł polecieć.” Te majowe słowa proroctwa trafiły do mnie, choć ich nie przyjąłem do końca, to trafiłem w Jego ręce. To On mnie ostatecznie wziął w swoje garści widząc jak cały czas się trzepoczę. Zadecydował o rezygnacji z mobingowanej pracy, w której powinno się pomagać ludziom, a nie pozbawiać ludzi pieniędzy. Dał przez to czas i warunki, żeby zaszyć się niczym pustelnik i zmierzyć z postawionymi murami wokół, jak się okazało, prawie bezdennej studni zranienia. Jeszcze polecę teraz czas tamowania krwotoku.


Witam. Na jednej z adoracji trafiły do mnie słowa wypowiedziane przez osobę prowadzącą. Dotknęły mnie one bardzo osobiście. Zdałam sobie sprawę, że to nie pierwszy raz. Już kilkakrotnie słowa były skierowane do mnie. Na początku nie wierzyłam, że to sam Jezus przemawia. Chciałam sobie to wytłumaczyć w sposób wygodny dla mnie samej. Zrozumiałam jednak, że to Jezus posłużył się osobą, żeby do mnie trafić i po raz kolejny postawić mnie do pionu i zadziałać tak, żebym przestała kombinować i oddała mu ster swojego życia. Nie jestem sama ze swoimi problemami takie było słowo dotyczące moich dzieci. Jestem pewna, że nikt ze wspólnoty nie mógł tego wiedzieć. To Bóg postawił wspólnotę na mojej drodze i to Jego zasługa, że jestem i żyję. Chcę również przeprosić całą wspólnotę za to, że zwątpiłam, osądzałam i krytykowałam. Szukałam drogi, którą chce iść ale za dużo kombinowałam i chciałam iść drogą z zakrętami, a to jest takie proste wystarczy zaufać i puścić ster oddać się woli Boga, nie osądzać ludzi, których JEZUS postawił mi na drodze i na drodze KOŚCIOŁA. Zawdzięczam wam bardzo wiele. Dziękuje, że jesteście.

Aneta


Chciałabym dać świadectwo. W maju tego roku wykryto u mnie, że mam torbiele piersi. Bardzo się modliłam, żeby Pan Jezus uzdrowił mnie z tych torbieli. Dzisiaj jestem bardzo szczęśliwa po torbielach nie ma ani śladu, jestem zdrowa. Chwała Panu!

Mariola


Na mszy o uzdrowienie byłam po raz pierwszy 5 września br. Wiem, że jak każdy potrzebuję nawrócenia duchowego, emocjonalnego, psychicznego i z racji wieku uzdrowienia fizycznego. Jednak nie modliłam się w konkretnej intencji. Całkowicie w tej materii zawierzam się Bogu. Wierzę, że mnie „dotyka” w każdym momencie. W czasie tej Eucharystii byłam niebywale skoncentrowana i głęboko spokojna. Problemy zniknęły w tym momencie.


Podczas jednej z czwartkowych modlitw w Sanktuarium św. Józefa (a było to już dwa lata temu) Jezus uwolnił mnie od grzechu nieczystości, które stały się moim nałogiem. Przez długi okres nie uznawałam tego problemu jako grzechu, ale przyszedł taki czas, że zrozumiałam, że to grzech i zaczęłam się z tego spowiadać. Problem jednak powracał, pomimo tego, że nie chciałam już tego. Nie pomagały moje postanowienia i walka. Podczas czwartkowej modlitwy prowadzący powiedział mniej więcej takie słowa: Jezus uwalnia jedną osobę z problemu związanego z seksualnością. Ja nawet nie pomyślałam o tym, by poprosić Jezusa, żeby On mnie z tego uzdrowił, prosiłam tylko o siłę do walki z tym grzechem. Jestem pewna jednak, że słowa, które były wypowiedziane były do mnie, bo serce waliło mi jak młot. Chcę również zaświadczyć, że od tego czasu problem ten znikł całkowicie, Jezus to uczynił, Jemu chwała!

Joanna