WE RAFAEL - WSPÓLNOTA EWANGELIZACJI - Ruda Śląska

Świadectwa

Rok 2016

Szczęść Boże!
Chciałam podzielić się swoim doświadczeniem, a dobitniej mówiąc przeżyciem. Od kilku miesięcy uczęszczam na msze z modlitwą o uzdrowienie duszy i ciała, podczas których prosiłam Pana o uzdrowienie, gdyż miałam stwierdzony nowotwór w lewej piersi, który miał zostać za jakiś czas wycięty. W zeszłym tygodniu byłam na kolejnej wizycie lekarskiej, który stwierdził że nowotwór nie istnieje już w mej piersi. Wyzdrowiałam. Jestem zdrowa. Chwała Panu!



2 czerwca 2016 roku, wraz z mamą, która jest schorowana, byłam na Mszy z modlitwą o uzdrowienie. Przywiozłam ją do kościoła i modliłam się z całego serca o jej zdrowie. Nie prosiłam o nic dla siebie, ponieważ uważałam, że zbyt dużo dostałam już od Pana, żeby prosić o więcej. Dziękowałam za to, co mam i prosiłam gorąco o uzdrowienie mojej najukochańszej mamy. Z wielką pokorą podchodziłam jednak do tego, czy nasze prośby zostaną wysłuchane przez Pana tak, jak byśmy tego chciały, bo wiem, że Pan najlepiej wie co dla nas dobre (przekonałyśmy się już o tym). Dlatego oddałam Jezusowi w ręce zdrowie mojej mamy. Kilka dni po mszy mama zauważyła lekką poprawę w samopoczuciu. Ja natomiast ku swojemu zdumieniu przestałam cierpieć na zespół cieśni nadgarstka, a bardzo trudna sprawa, która od roku nie pozwalała mi spać i burzyła bezpieczeństwo egzystencjalne mojej rodziny, a także wiązała się z koniecznością wpłaty do banku ogromnej sumy pieniędzy zakończyła się dla mnie pomyślnie. Ani urzędnicy ani ja nie potrafiliśmy wytłumaczyć zmian jakie zostały wprowadzone w umowach. Stwierdzili jednak, że wszystko jest zgodnie z prawem, a wcześniejsze obliczenia zostały skorygowane. Nie musiałam wpłacać żadnej kwoty. Nie prosiłam o nic Pana, ale on widział moje trudności i pochylił się nade mną i moją rodziną. :-)
CHWAŁA PANU!

Ania



Spotkałem pewną Panią w moim mieście, Bytomiu. Chciałem jechać na Tyski Wieczór Uwielbienia, ale powiedziała mi o uwielbieniu dzisiejszego wieczoru w Sanktuarium Świętego Józefa w Rudzie Śląskiej. Przyjechałem. Jestem. Przepłakałem 2 godziny nie wiedzieć czemu. Kocham Jezusa. Chwała Panu.

Marek


Szczęść Boże!
Chciałam podzielić się radością z wyjątkowego spotkania z Panem Jezusem podczas modlitwy o uzdrowienie duszy i ciała.
Wychodząc z domu było mi trochę przykro, bo wiedziałam, że nie będę mogła w pełni uczestniczyć we Mszy Świętej. Nie mogłam przystąpić do sakramentu pokuty i pojednania, ponieważ od kilku dni byłam pogniewana na męża. On próbował mnie przeprosić, ale nie pozwoliłam na to.
Podczas modlitwy o uzdrowienie ksiądz jako pierwsze wypowiedział słowa, że dzisiaj Pan Jezus przychodzi do osoby, która nie potrafi przebaczyć...
Łezka w oku się zakręciła, a w sercu zrobiło się gorąco i już wiedziałam, że to co usłyszałam od męża, to było z troski o nasze dobro i mój gniew był zupełnie niepotrzebny.
Bardzo dziękuję Panu Jezusowi za jego bliskość, której codziennie doświadczam.

Justyna



Podczas wczorajszej modlitwy o uzdrowienie duszy i ciała prowadzący modlitwę powiedział, że Pan przychodzi do mężczyzny, który odczuwa niepokój po spowiedzi. Właśnie po wczorajszym sakramencie pokuty w mojej głowie ciągle błąkała się myśl o tym, że podczas każdej spowiedzi wyznaje Panu Bogu te same grzechy (jeden bardzo mnie boli), a Pan ciągle mi je odpuszcza. Byłem przekonany, że Pan ma już dość słuchania w kółko tego samego, że zamiast robić coś z tymi grzechami (szczególnie tym jednym) ja ciągle brnę w te same błędy. Wtedy to właśnie padły słowa o tym, że Jezus naprawdę wybacza tą słabość, że zabiera niepokój. Zawierzyłem Zmartwychwstałemu i od tamtego momentu niepokój minął. Poczułem się znów ważny dla Jezusa. Za to Chwała Panu.

Łukasz

Szczęść Boże!

W listopadzie 2015r. Kapłani modlili się nad nami o wylanie Ducha Świętego. Pan ze Swą wielką łaską spojrzał i uzdrowił mnie z nienawiści do samej siebie. Byłam zła i wściekła na siebie za całą przeszłość, to z kolei przeszkadzało mi w teraźniejszości. Co popełniłam grzech, nawet ten najmniejszy, nienawidziłam siebie że znowu upadłam. To blokowało mnie do spowiedzi. Dziękuję Bogu za to co było, bo nie byłoby mnie w tym miejscu co teraz. 18 lutego 2016r. znowu modliliśmy się o wylanie Ducha Świętego i Pan dotknął mnie, rozświetlił moje ciemności duchowe i wlał w me serce pokój. Te ciemności trwały bardzo długi czas w oskarżaniu samej siebie. Bóg jest bardzo dobry i pełen miłosierdzia dla każdego.

Duszo która to czytasz pamiętaj, że Bóg Cię Kocha najbardziej na świecie, pragnie Cię uzdrowić, tylko Mu pozwól. Zanim doszło do uzdrowienia, dziękowałam Bogu za wszystko, całą przeszłość, za złe i dobre rzeczy i to ta łaska dziękowania, uwielbienia ze szczerego serca pozwoliła otworzyć się na uzdrowienie i chęć przemiany własnego życia. Jezus Chrystus jest moim Bogiem i Panem.

Chwała Panu! Cześć i dzięki za wszystko bez wyjątku.

Twoja Przyjaciółka,
Kasia.


W czasie dzisiejszej adoracji poczułam potrzebę wybaczenia mężowi, który zostawił mnie i czekamy na rozwód…

Wybaczyłam Mu Panie!



Cztery lata temu przeprowadzono u mnie zabieg usunięcia żylaków z obu nóg. Lekarz nie ukrywał, że choroba się powtórzy, można ją jedynie opóźnić. Mimo tego, że zastosowałam się do zaleceń lekarza po ok. 1,5 roku powstały nowe żylaki, a po dwóch latach moje nogi wyglądały gorzej niż przed zabiegiem.

Rok temu na jednej z Mszy z uzdrowieniem, usłyszałam słowa poznania: „Pan Jezus leczy żylaki”. Pomyślałam wtedy, że fajnie byłoby mieć zdrowe nogi, ale nie prosiłam przecież o uzdrowienie fizyczne, zależało mi na uzdrowieniu duchowym, dlatego prosiłam Boga, by dał mi cierpliwość
i siłę w znoszeniu moich dolegliwości.

Po jakimś czasie zauważyłam, że moja choroba przybrała łagodniejsze objawy. Myślałam, że to tylko sobie wmawiam, ale po przedświątecznej gonitwie w pracy i w domu, spojrzałam na moje zmęczone nogi; nie były ani napuchnięte, a żyły mniej widoczne.

W styczniu 2016r. na pierwszej Mszy Świętej z uzdrowieniem, ksiądz Łukasz powiedział, że każdy może być uzdrowiony, ale musi o to poprosić. A wraz z uzdrowieniem fizycznym następuje uzdrowienie duchowe. Zrozumiałam, że dostałam kolejną szansę, że Pan Jezus chce uleczyć moje chore nogi, muszę tylko o to poprosić. Długo myślałam tym, a gdy podeszłam do Pana Jezusa miałam 100% pewności, że On mnie uleczy. Podczas indywidualnego błogosławieństwa poprosiłam Pana, aby mnie uleczył. Poczułam jak Pan pchnął w moje serce wielką siłę. W tym momencie przypomniał mi się fragment z Pisma Świętego o kobiecie, która cierpiała na krwotok, dotknęła szat Jezusa i On poczuł że z Niego wyszła Moc. Wiem, że tę Moc właśnie poczułam, Moc uzdrowienia. Dziękuję Ci Jezu i chwała Ci Panie, bo Ty wiesz najlepiej czego mi potrzeba i dostaję to od Ciebie.

Chwała Ci Panie!