Świadectwa

Rok 2017



Mam 22 lata. Od 14 roku życia cierpię na zespół policystycznych jajników. Nieregularne miesiączki, brak owulacji, kłopoty z hormonami, nadwaga i inne dolegliwości sprawiały, że moja płodność była zagrożona. Mój mąż zaakceptował moją chorobę choć wiedział, że być może nie zostanie ojcem. Ślub wzięliśmy 11 sierpnia 2016 roku. Od samego początku chcieliśmy przywołać na świat upragnionego potomka. Nie udawało się. Co miesiąc był smutek i strach, że nie będzie nam pisane zostać rodzicami. Pomimo leczenia i przyjmowania 12 tabletek dziennie, codziennej wspólnej modlitwy, badań, diety i utraty wagi przez rok nie było perspektyw na ciążę. Zaczęliśmy chodzić na Msze z modlitwą o uzdrowienie duszy i ciała. Dawało mi to wiele nadziei i wiary choć przez długi czas czułam, że to dotyka ludzi wokół mnie a nie mnie samej. Nawet gdy słyszałam błogosławieństwa małżeństw pragnących potomstwa. Chyba nie byłam dość otwarta na te łaski. Chyba myślałam, "czy to możliwe, że Bóg może od tak zabrać ode mnie te wszystkie medyczne przeszkody?". Wszystko do czasu Mszy Św. 7 września 2017r.. Już od Ewangelii czułam się inaczej, że to wszystko mnie dotyczy. Zwłaszcza słowa "Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i nic nie ułowiliśmy. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci" bardzo mnie dotknęły. "Rok się staraliśmy Panie z marnym skutkiem ale tym razem oddaję to w Twoje ręce" - pomyślałam. Homilia mnie w tej myśli utrwaliła, wiedziałam już, że Bóg wysłucha. Już nie bałam się prosić. Podczas gdy Pan Jezus przechodził miedzy nami i usłyszałam, że uzdrawia teraz kobietę z niepłodności i jako znak poczuje ona ciepło w brzuchu popłakałam się jak dziecko. Poczułam to ciepło. Wiedziałam już, że Bóg wysłuchał. Myślałam wtedy wiem, że dziecko będzie nam dane, nie ważne czy za miesiąc czy za rok ale wiedziałam już, że Bóg dał mi tą szansę. Po Mszy jeszcze podeszliśmy po indywidualne błogosławieństwo. Wychodząc z kościoła byłam taka szczęśliwa. 14 września zgłosiłam się do szpitala celem planowego badania drożności jajowodów. Przez kilka godzin czekałam na badanie jednak, przez zły wynik innego badania nie mogłam podejść do badania. Było mi trochę smutno, bo to miała być kolejna szansa ale nie załamałam się bo była ze mną myśl, że tak ma być bo Bóg wie co robi. 30 września obudziłam się przed pójściem do pracy i coś mnie tknęło żeby wykonać test ciążowy (w 30 dniu cyklu). Został mi jeden z poprzedniego 70-dniowego cyklu(nigdy nie robiłam testu tak szybko przy moich długich i nieregularnych cyklach). Od razu pojawiła się druga kreska, jeszcze blada i cienka ale były dwie. Podziękowałam Bogu i podzieliłam się wiadomością z mężem. 2 października wyniki z krwi potwierdziły ciążę! Bóg wysłuchał - będę mamą! Jeszcze długa droga przed nami, lekarz dopiero 13 października więc nie widziałam jeszcze tej kruszynki ale wiem, że Bóg nad nami czuwa i cokolwiek się stanie to Bóg ma na nas swój plan.
Chwała Panu!
Monika

Od kilku dni czekałem na mszę w czwartek. Coś we mnie czuło, że to będzie wyjątkowy czas spędzony z Jezusem. Od października zeszłego roku zmagam się z dolegliwością ścięgna Achillesa, które naderwałem. Leczenie trwało do maja z dobrym skutkiem. Wróciłem do dobrej formy i w momencie kiedy czułem, że wszystko jest już ok nastąpiło ponowne naderwanie ścięgna. Ból był bardzo natrętny, każdy krok wiązał się dużym dyskomfortem. W czasie mszy otworzyłem moje serce na łaskę Pana Jezusa. Zaraz po mszy czułem, że coś się zmieniło na lepsze i z każdą chwilą jest coraz lepiej. Ból rano ustąpił. Dziękuję Ci Panie za moje uzdrowienie.
CHWAŁA TOBIE PANIE !!!
Mirek

Dnia 3.06. br. uczestniczyłam w modlitwie w Wigilię Zesłania Ducha Świętego. Całość wraz z Eucharystią była poświęcona Duchowi Świętemu. Podczas modlitwy był taki moment, w którym było można podejść przed Najświętszy Sakrament i wyciągnąć sobie z koszyczka szablon, a później podejść do jednej z wskazanych osób i poprosić o modlitwę z prośbą o Dary Ducha Świętego. Podeszłam do koszyczka i wyciągnęłam sobie serce. Czyli wszystko jasne ... potrzebuje miłości. Wróciłam do ławki i zaczęłam się modlić, żeby Duch Święty ujawnił mi swoją Obecność, gdyż miałam trudny okres wiary. No i nagle się zaczęło ... kilka osób pod rząd miało spoczynek w Duchu. Słyszałam już coś na ten temat, ale nigdy to się nie działo centralnie przed moimi oczami. Byłam dość mocno przerażona, zaczęłam płakać ale wraz z tym towarzyszyło mi poczucie bezpieczeństwa. Jednak pozostałam w ławce. Duch Święty jest obecny! Musimy tylko chcieć go wcielić w nasze życie. Od tamtego dnia ... nie potrafię już zwątpić w Obecność Ducha.
Aneta

Chciałam się z wami podzielić cudem jakiego doświadczyła moja rodzina. W zeszłym roku moja córka zachorowała na przewlekłe zapalenie ucha. Mimo leczenia nie było żadnej zmiany. Lekarze podjęli decyzje o operacji wycięcia polipów. Operacja była ryzykowna, ale zakończyła się powodzeniem.Niestety po miesiącu od operacji córce choroba wróciła. Miała ropne zapalenie ucha odporne na leczenie antybiotykami. Dwukrotnie trafiała do szpitala na leczenie. Podleczona wracała do domu, a potem sytuacja znowu się powtarzała. Na ostatniej mszy o uzdrowienie w trakcie modlitwy padły słowa "Pan Jezus uzdrawia dzisiaj młodą dziewczynę z choroby uszu". W tym momencie zalały mnie łzy. Wiedziałam, że Pan uzdrowił moja córkę mimo, że nie była ona obecna na mszy. Od tego czasu choroba ustąpiła bezpowrotnie. Po kontroli lekarz stwierdził samoistne wygojenie się ucha, ale ja wiem, że to Jezus uzdrowił moją córkę.
Chwała Panu
Aneta

2 marca w czasie Mszy z modlitwą o uzdrowienie prowadzący powiedział: Pan Bóg uzdrawia relacje z córką. Moje relacje z córką były dość trudne. Jeszcze przed wyjściem na Mszę, trochę się z nią poróżniłam. Kiedy wróciłam do domu, córka już na mnie czekała uśmiechnięta i serdeczna. I od tamtego czasu czuję, jakby te dawne bariery runęły. Dwa miesiące później, podczas Mszy prowadząca powiedziała, że widzi obraz matki, która odrzuca ciągle prezenty swojej małej córeczki. Poczułam jakby to była moja historia, bo takie były moje relacje z matką. Usłyszałam słowa: Nie martw się, Twoja matka Cię kocha. Te słowa były mi bardzo potrzebne. W tym samym czasie prosiłam Wspólnotę o modlitwę w intencji trudności przeżywanych w pracy. One też spokojnie się stopniowo rozwiązywały, choć wydawało się to niemożliwe.
Prosząc Boga o dalszą opiekę nade mną i moją rodziną, dziękuję Mu za łaski, które otrzymałam.
Chwała Panu!
Kasia



13 maja, tj. w 100 rocznicę Objawień Matki Boskiej w Fatimie, w czasie modlitwy zostałam przynaglona do złożenia świadectwa o uzdrowieniu. Dlaczego w moim przypadku jest to związane z MATKĄ BOSKĄ? Ponieważ na msze o uzdrowienie trafiłam po odmówieniu kilku nowenn Pompejańskich, które odmawiam nieprzerwanie od 1,5 roku. Bardzo chciałam coś zmienić w swoim życiu. Matka Boska orędowniczka wszelkich spraw poprowadziła mnie właśnie tą drogą, czyli codzienna eucharystia, msze o uzdrowienie, kursy: Nowe Życie i Emaus. Na mszy św. we wrześniu lub w październiku było poznanie, że Pan Jezus uzdrawia osobę, która ma ciągłe zawroty głowy. Wtedy nie wydawało mi się, że to poznanie może dotyczyć mnie. Moje zawroty głowy przychodziły, trwały parę tygodni i odchodziły. Wtedy na mszy ich nie było i intencja, o którą prosiłam była inna. Po wyjściu z kościoła spotkałam znajome osoby, które były ze mną na kursie Nowe Życie i wtedy się zaczęło - okropny ból z tyłu głowy. W połowie drogi do domu ból odszedł, a ja od tej pory nie miałam żadnego nawrotu. Nasz Bóg jest Wielki, Dobry, Kochający i Miłosierny. Bóg chce być naszym lekarzem chociaż nam się wydaje, że na to nie zasługujemy.
Chwała Panu i naszej najlepszej Matce Maryi.
Doli



Pragnę się z Wami podzielić cudownym przeżyciem jakie miałam okazję doświadczyć na Mszy z modlitwą o uzdrowienie duszy i ciała w marcu. Przyszłam do kościoła z całkiem inną intencją, ale podczas adoracji serce nie dawało mi spokoju i mówiło módl się o uzdrowienie twoich relacji z mamą. Gdy Pan Jezus przechodził po kościele wzbudziłam w sobie ogromne pragnienie naprawienia mojej relacji z mamą. Po pewnej chwili słyszę słowa "Pan Jezus pragnie uzdrawiać relacje rodzinne. Pan Jezus pragnie uzdrawiać relację matki z córką". Poczułam ogromną radość i pokój w sercu, bo wiedziałam, że Pan pragnie uzdrowić moje relację z mamą i obficie mi błogosławić. Ufam z całego serca, że Pan pragnie przemieniać moją osobę. Chwała Panu :)
Monika



Mam na imię Dorota. Jestem na dwutygodniowym urlopie, który dobiega końca. Przez cały czas czułam się szczęśliwa, spokojna aż do dziś. Spotkałam koleżankę z pracy i dowiedziałam się, że niestety sytuacja w pracy jest nie najlepsza. Było to 15 minut wysłuchiwania narzekania na inne koleżanki, na pracę. W jednym momencie opanowała mnie niechęć i smutek. Czułam się bezradna i poprosiłam Pana o pomoc. Podczas uwielbienia dostałam Słowo od Pana, że mi pomoże. Chwała Ci Panie za to. Amen. Alleluja.



Panie Jezu dziękuję Ci za wysłuchanie moich próśb. Uleczyłeś moje relacje w małżeństwie, dałeś mi zdrowie i wysłuchałeś mojej intencji pozostawionej w Grocie Mlecznej. Panie Jezu dziękuję Ci za siłę i zdrowie, które mi dałeś.
Bóg zapłać!
Beata



Chciałam dać świadectwo.
W Wielki Czwartek około godz 23.00 prosiłam ks. Łukasza o modlitwę za mojego 4 letniego wnuczka Nikodemka, który o godz. 21:00 został przyjęty do szpitala z diagnozą zapalenia płuc. Wierzyłam, że będzie dobrze. Po prostu wierzyłam. Po modlitwach ks. Łukasza, wspólnoty Rafael, wielu osób i księży Nikodem w Wielką Sobotę wrócił do domu. Zażywał dalej lekarstwa, ale najgorsze minęło. Dziś jest już całkiem zdrowy. Bóg zapłać wszystkim za modlitwę.
Chwała Panu.
Babcia



Przyszedłem na Mszę Świętą z modlitwą o uzdrowienie z żoną, aby pomodlić się w intencji wnuka o pomyślny przebieg operacji nowotworu. Żeby otrzymać tę łaskę postanowiłem coś dać – dać obietnicę krzewienia wiary na co dzień.
Bóg zapłać za piękne przeżycie.
W.



Grzegorz, mój chłopak po zawierzeniu w Częstochowie przestał pić alkohol. Zawierzam, aby przestał całkowicie palić papierosy, ale z tym Bóg postanowił jeszcze poczekać. Po zawierzeniu w Częstochowie, moja wiara jest jeszcze silniejsza.

Edyta



Dziś, tj. 2.03.br. byłam pierwszy raz na Mszy z modlitwą o uzdrowienie. Ofiarowałam wiele próśb, ale jedną z nich była prośba o uzdrowienie relacji rodzinnych. Potem usłyszałam, że Pan Jezus uzdrawia właśnie relacje rodzinne. Ufam, że będzie lepiej.
Chwała Tobie Jezu.



Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Panna Maryja zawsze Dziewica.

Byłem od dawna uzależniony od różnych czasopism, filmów erotycznych, a w starszym wieku, kiedy zacząłem zarabiać to nawet od pornografii bardzo się uzależniłem. Trwało to dość długo nawet w małżeństwie.
Kiedy zacząłem się nawracać, postanowiłem z tym walczyć. Jakoś to niby szło, ale wciąż były upadki. Ciągle to ja pobudzałem żonę poprzez pobłażanie swoim żądzom zmysłowym. Po rozmowie z nią, postanowiliśmy ofiarować Bogu te nasze postanowienia wytrwania w czystości, ale pokusy i upadki były. W naszej wspólnocie mamy taki koszyk z intencjami i w dniu 03.01.2017r. wrzuciłem tam karteczkę z intencją o uwolnienie mnie z nieczystości, a już na Mszy Świętej z uzdrowieniem duszy i ciała tutaj w Rudzie Śląskiej, w parafii Świętego Józefa 05.01.2017r. na które staram się przyjeżdżać kiedy to możliwe, padły słowa poznania, że Pan Jezus przychodzi do mężczyzny i uwalnia go z nieczystości. Bardzo mnie zdziwiło słysząc te słowa, ale ufam, że były one skierowane do mnie. Bardzo chcę się z tego grzechu uwolnić.
Od czasu kiedy Pan Jezus zajął się tym moim problemem, dużo łatwiej mi się walczy z tymi pokusami, które ciągle jeszcze są. Kiedy "przypadkowo" otworzyłem Pismo Święte pomyliły mi się rozdziały: miałem otworzyć na Księdze Przysłów 3, 5-6, a otworzyłem na Księdze Koheleta 3, 5-6 - jest to rozdział, gdzie wszystko zależne jest od czasu, a w tym wersecie jest napisane: "czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich, czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania". Od jakiegoś czasu ciągle natrafiam na tego typu Słowa Pana w Piśmie Świętym, które ufam są kierowane do mnie bezpośrednio i tak działa u mnie Pan Jezus.
Chwała Panu! (Grzegorz)

W styczniu 2016 roku po Mszy Świętej na indywidualnym błogosławieństwie prosiłam o uzdrowienie mamy, która miała problemy z chodzeniem. Na wiosnę poruszała się już bez kuli i za to CHWAŁA PANU. Wspomnienia sprzed roku to okazja by dać świadectwo. (Krystyna)